Macie karaluchy w miejscu pracy?...

42
Raz w życiu na żywo widziałem karalucha. :) Było to na Internacie z ginekologii w czasie studiów - aby się umyć, trzeba było z miejsca gdzie spaliśmy przejść długim piwnicznym korytarzem pod całym szpitalem. I tam po drodze biegały takie wielkie karaluchy... No ale to było kilka lat temu... A tymczasem najnowsze "Życie Warszawy":

- W życiu nie widziałem takich gigantów - mówi pacjent przychodni przy ul. Koszykowej w Warszawie. Rano karaluchy biegają po schodach i korytarzach. Podobne problemy są także w stołecznych szpitalach.

Czytelnik "Życia Warszawy" Janusz Jendyk wybrał się na wizytę u lekarza. - Było to przed ósmą rano. Siedziałem w poczekalni, a pod nogami biegało robactwo. Niektóre karaluchy były już martwe - opowiada. - To nie jest kraj trzeciego świata, tylko środek Europy! Do czego to podobne, żeby robactwo pojawiało się w miejscu, gdzie powinna panować sterylna czystość.

Dodaje, że owady są na wszystkich czterech piętrach klatki schodowej. Widział też prusaki. Sprawdziliśmy, co się dzieje w przychodni przy Koszykowej.
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 42 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.