Konsylium24

Fala przemocy w szpitalach. Pacjenci biją swoich lekarzy. Do czego prowadzi "polityka miłości"?

28 marca 2012, 07:3215
Na izbie przyjęć chorzowskiego szpitala pacjent pobił lekarkę i pielęgniarkę. Jednej złamał rękę, drugiej wybił zęby. Niestety, to nie wyjątek. W placówkach służby zdrowia coraz częściej słychać krzyki, przekleństwa i złorzeczenia. Policjanci z Bielska-Białej tylko w jednym kwartale minionego roku otrzymali ponad 60 zgłoszeń w sprawie agresywnych pacjentów z jednego tylko szpitala miejskiego. Policja w Siemianowicach Śląskich od lipca do października 2011 r. zanotowała 37 zgłoszeń. To wyrywkowe dane, bo w większości miast policja nie prowadzi odrębnych statystyk dotyczących przypadków agresji w szpitalach. Dr Czarosław Kijonka, ordynator oddziału ratunkowego w Szpitalu im. św. Barbary w Sosnowcu, przyznaje, że nie ma dnia, by któryś z pacjentów nie zachował się agresywnie wobec personelu. - Pacjenci mają pretensje, że na wyniki badań laboratoryjnych muszą czekać kilka godzin, że zamiast przyjąć do szpitala, wypisujemy ich do domu. Wyrzucają nam, że na nas płacą, a my nic nie robimy - mówi dr Kijonka. Skąd tyle agresji? - Pacjenci są niecierpliwi i nieświadomi, że rozpoznanie choroby musi trwać. Takich decyzji nie podejmuje się pochopnie - odpowiada ordynator. Narzekają też ratownicy w pogotowiu. Zdarza się, że są wręcz szantażowani. - Ludzie mówią, że nie wypuszczą nas, dopóki nie zagwarantujemy, że przewieziemy pacjenta
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Komentarze (15)