Przeszczep macicy - dokąd idziesz, medycyno?
15 czerwca 2011, 08:5419
O ile można wierzyc doniesienim prasowym. O ile jestem zasadniczo zwolenniczką metod wspomagania rozrodu oraz zwolenniczką transplantacji. O ile rozumiem tragedię faceta bez twarzy i faceta bez ręki, które to zespoły tkanek im przeszczepiono.
O tyle wytłumaczcie mi - jaki sens ma taka transplantacja? Czy tu chodzi o zdobycie czegoś w rodzaju lauru dla najbardziej odlotowej transplantacji w roku? Biorczyni macicy nie bedzie musiała brac leków przeciwodrzutowych? A jak organizm odrzuci przeszczep wraz z ciążą? Albo wykrzepi? Matka biorczyni nie mogłaby byc surogatką dla córki, skoro tak bardzo chce ona nieść potencjalnie uszkodzony genotyp dalej?
W tym szaleństwie jest metoda czy nie ma juz metody? A może to juz nie szaleństwo, tylko signum temporis?
Szwedzcy specjaliści szpitala uniwersyteckiego Sahlgrenska w Goeteborgu ujawnili, że na początku 2012 r. zamierzają, jako pierwsi na świecie, przeszczepić córce macicę jej matki - informuje AFP.
Mats Braennstroem powiedział francuskiej agencji, że przygotowujący się do tej operacji międzynarod
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
