Dlaczego nikt nawet nie próbuje mnie przekonać argumentami merytorycznymi?
28 grudnia 2023, 12:5555
Teoretycznie powinienem lubić UE. Jak w 1981 roku pojechałem do Austrii, byłem nią zachwycony.
Inny przykład: gdy łaziłem sobie po szlakach górskich w latach 80-tych i 90-tych i mijał mnie jakiś miejscowy na dwusuwowej motorynce, z której szedł siwy dym, to też w tym momencie byłem przeciwko spalinom, a przynajmniej przeciw używaniu tego typu pojazdów w pewnych miejscach. W pewnym sensie mogę zrozumieć zalążek koncepcji "stref czystego transportu".
Jeszcze inny przykład: Za młodu zawsze twierdziłem, że pochodzenia czy orientacji seksualnej człowiek sobie nie wybiera, zatem w żadnym razie nie powinien być z tego powodu dyskryminowany czy społecznie piętnowany. Jest to zresztą zgodne z imperatywem kategorycznym.
Powinienem lubić UE i jej pomysły. Dlaczego zatem nie lubię?
Po pierwsze dlatego, że pewne pomysły, w gruncie rzeczy sensowne, są wprowadzane na siłę a w dodatku z "uspołecznianiem kosztów". Weźmy takie auta elektryczne. Sytuacja jest taka, że: 1- one są drogie, 2- innych ma nie być. Czyli rzeczywistość jest zmieniana NA KOSZT KONSUMENTÓW, a nie na koszt "reformatorów". Tymczasem ja stoję na gruncie stwierdzenia, że wszelkie pożyteczne reformy są godne pochw
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
