Podszywanie się pod lekarza
We wrześniu 2009 przyszedł do mnie do PZP mężczyzna: 50 latek dotychczas nie leczony psychiatrycznie, przekonany o tym, że ta wizyta jest konieczna, ponieważ odczuwa objawy głodu narkotykowego - pewnie dlatego, że żona go truła, a zajrzał do ulotki po jakichś lekach i objawy się zgadzały. Miał ze sobą kartę konsultacyjną z SOR, gdzie 2 miesiące wcześniej wpadł jak rakieta w lęku, domagając się badań, bo sądził że jest regularnie truty przez żonę. Z wywiadu wynikało, że problemy emocjonalne ma od około dwóch lat: stany lękowe, napady wszelakich dolegliwości fizycznych, kłopoty małżeńskie. Bardziej szczegółowo m.in. będąc już w separacji z żoną, przyjeżdżał do niej do miejscowości kilkadziesiąt kilometrów dalej, ponaglony głosem/nakazem z wewnątrz, coś mu podpowiadało, by sprawdzić czy żona go nie zdradza; słowa księdza na kazaniu uważał za aluzję pod swoim adresem; widział mnóstwo różnych subtelności, które stanowiły pewny argument za tym, że dochodziło do zdrad. W tym całym kryzysie emocjonalnym zdążył zapuścić się zawodowo (prowadził działalność gospodarczą, nadzorował budowlańców), rodzina od niego uciekła na drugi koniec Polski (w okresach zaostrzeń miewał
