Gyia lo, gyia lo, gyia trapp trapp
10 sierpnia 2020, 16:5112
Kto ze staruszków nie pamięta Sztatlera, śpiewającego ówczesny przebój?
Towarzyszył mi we wczesnym dzieciństwie poprzez radio Stolica. Magiczne zielone oko, pokrętła, zapach ozonu z lamp.
Nie spodziewałem się, że na starość odkryję, że to węgierski foxtrot. Piękne słowa Jurandota, sentymentalna muzyczka, śpiew Sztatlera jakby od niechcenia.
Powoli człapał konik skrajem szosy
Starego Galambosza ciągnąc wóz
Wtem piękne auto, trąbiąc wniebogłosy
Przemknęło obok nich, wzbijając kurz
"Hej, ojcze - krzyknął szofer - widzi mi się
Że piechtą jednak prędzej by się szło!"
A stary mruknął: "Ej, ty tam urwisie
Patrz swego nosa, bo ci utrze kto!"
Wio, koniku, a jak się postarasz
Na kolację zajedziemy akurat
Tobie owsa nasypiemy zaraz
A ja z miski smaczną zupę będę jadł
A dla nich, choć w godzinę kilometrów robią sto
Ni zupy nie ma, ani owsa - wio, koniku, wio!
Wio, koniku, dla nich
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
