Jak dobrze być ... lekarzem - artykuł dr Zdzisława Szramika
8
Jak dobrze być … lekarzem!
Na temat lekarskich zarobków , a dokładniej mówiąc dochodów, powiedziano już niemal wszystko. Autorami tych wypowiedzi są ludzie zazwyczaj bardzo dobrze poinformowani, bo nie znoszący sprzeciwu ton ich wypowiedzi nie pozostawia w tym względzie cienia wątpliwości. Możemy zaliczyć do nich kolejnych ministrów zdrowia, kilku premierów, sporą rzeszę mainstreamowych dziennikarzy oraz tzw. opinię publiczną- panią Gienię, panią Dziunię, panią Ziutę oraz pana Kazia z I klatki schodowej. Spore zasługi na tym polu położył także ongiś pierwszoplanowy polityk rządzącej koalicji, marszałek Sejmu, bajkopisarz i posiadacz Saby w jednej osobie. Tenże prominentny przedstawiciel rządzącej wówczas formacji nie tylko chciał sprawdzić zawartość lekarskich garaży, ale zaoferował malkontentom, niezadowolonym z niskich zarobków, obuwie zdrowotne, zwane popularnie kamaszami. W ten spektakularny sposób przeszedł do historii, a na pewno zostanie w pamięci wielu lekarzy do końca życia. Był niewątpliwie pierwszym, który miał odwagę oficjalnie zaproponować takie rozwiązanie, ale na pewno nie jedynym i nie ostatnim, bo podobny, „kamaszowy” sposób myślenia, przebija z wypowiedzi wielu polityków, właściwie wszystkich partii. Przejściowych sojuszników, zatroskanych losem ochrony zdrowia, mamy tylko wśród opozycji, zazwyczaj na kilka miesięcy przed wyborami.
Dezinformacja
Rozpowszechnianie oficjalnie, półoficjalnie, a także nieoficjalnie- w postaci tzw. szeptanek, nieprawdziwych informacji, mające przynieść określony skutek bezpośrednio lub pośrednio, było zawsze mocną stroną kolejnych rządów. Można nawet odnieść wrażenie, że zmieniały się rządy, ale rządzenie pozostawało takie same. Jeżeli nie można było załatwić jakiejś sprawy uczciwie i oficjalnie, lub z różnych względów nie chciano tego zrobić, stosowano metody działania służb specjalnych. I chyba te metody i sposoby działania, a także rodzaj komunikowania się z własnym społeczeństwem, dają tzw. ciągłość władzy i poczucie, że pomimo zmian nie zmieniło się nic.
Parę dni temu w jednym z portali społecznościowo- politycznych, firmowanych nazwiskami tuzów mainstreamowego dziennikarstwa, mogłem przeczytać wywiad z pielęgniarką, opatrzony chwytliwym tytułem: „Jest pielęgniarką i zarabia kilkanaście tysięcy miesięcznie. Medycynę studiuje się dziś dla lansu i kasy”. Bohaterka wywiadu, umiejętnie sterowana pytaniami dziennikarza (choć nie wiem, czy t
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 8 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.