Konsylium24

PIS to samo zło X. Tak ukręcano łeb śledztwu w sprawie syna Jacka Kurskiego. "To nie była koronkowa robota, szli na rympał"

Problemy prawne

PV:

"Ciężkie naruszenia prawa" - to podsumowanie nieprawidłowości w śledztwie dotyczącym Zdzisława Kurskiego, syna byłego prezesa TVP i europosła PiS. "Wyborcza" dotarła do wniosków z audytu umorzonego postępowania. Chodziło o podejrzenie gwałtu na dziecku. - Liczba i kaliber wykrytych nieprawidłowości wskazują, że śledztwo "skręcono" – mówi nasz informator. Kłopoty mogą mieć m.in. prokuratorka-referent umorzonej sprawy Grażyna Wawryniuk (wieloletnia rzeczniczka gdańskiej Prokuratury Okręgowej) oraz jej szefowa w latach rządów Zjednoczonej Prawicy - Teresa Rutkowska-Szmydyńska. Prokuratura zawiadomiła o możliwości popełnienia przez nie przestępstwa. Koszmar Magdy w leśniczówce Sprawę Magdaleny Nowakowskiej opisaliśmy w "Wyborczej" w 2020 r. Opowiedziała nam, że półtora dekady temu starszy od niej o osiem lat Zdzisław Kurski - syn prominentnego już wówczas polityka PiS - wielokrotnie ją zgwałcił. Po raz pierwszy, gdy miała dziewięć lat. Miało do tego dochodzić w leśniczówce w Danielinie na Warmii, gdzie zaprzyjaźnione wówczas rodziny Kurskich i Nowakowskich regularnie spędzały wspólne wakacje. Dobrze się znały - Lucjan Nowakowski, ojciec Magdy, był asystentem Jacka Kurskiego w czasie, gdy ten był europosłem. Dziewczynka nie mówiła o bliskim swojej krzywdzie. Wpadła jednak w depresję, zaczęła się okaleczać, wylądowała na oddziale psychiatrycznym. W końcu, w trakcie terapii w 2015 r., powiedziała psycholożce – jeszcze bardzo oględnie – o molestowaniu. Przychodnia zawiadomiła sąd rodzinny i mamę Magdy, a ta – gdańską policję i prokuraturę. Przesłuchany w śledztwie Zdzisław zaprzeczył, by kiedykolwiek przebywał z Magdą sam na sam. Jacek Kurski - od 2016 r. prezes TVP - stwierdził zaś, że syn jest ofiarą prowokacji Lucjana Nowakowskiego w ramach zemsty za zwolnienie z funkcji asystenta. Śledczy sprawę zmuszania Magdy do „czynności seksualnej" umorzyli. I to dwukrotnie, bo również po zażaleniu Nowakowskich. Jacek Kurski miał naciskać na wyciszenie sprawy. - Przekazał mi przez wspólnego znajomego sugestię, żebym wpłynął na córkę, by wycofała zeznania - mówił w reportażu ojciec Magdy. Latem 2019 r. prezes TVP miał wprost żądać wycofania zawiadomienia o przestępstwie". W zamian miał oferować byłemu podwładnemu kierownicze stanowisko w Lotosie. Manipulacje, pomijanie dowodów i świadków Dziś wiemy, jak wyglądało prowadzone w Gdańsku śledztwo. Lista „nieprawidłowości" ujawnionych w audycie jest długa. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, chodzi m.in. o oddalanie prawidłowo złożonych wniosków dowodowych pełnomocnika pokrzywdzonej. A także o zlekceważenie zawiadomienia o kilkakrotnym gwałcie, które Magdalena - już jako osoba pełnoletnia, po przebytej terapii - złożyła w biurze podawczym gdańskiej prokuratury tydzień po opublikowaniu reportażu "Wyborczej". Śledczy schowali je do szuflady, bo przecież „śledztwo już się odbyło". Rzecz w tym, że wcześniejsze postępowanie dotyczyło „doprowadzenia do poddania się innej czynności seksualnej", a nie wielokrotnego zgwałcenia. A zatem doniesienie z 2020 r. było osobnym zawiadomieniem o przestępstwie, za którym śledczy winni pójść. Dalsze zarzuty audytorów dotyczą pomijania niekorzystnych dla Zdzisława dowodów oraz manipulowania konkluzjami biegłego, który uznał Magdę za wiarygodną. Kontrolerzy dostrzegli dziwny fakt: psychologa – już po wydaniu opinii - przesłuchała osobiście zaangażowana w postępowanie szefowa prokuratury okręgowej Teresa Rutkowska-Szmydyńska. Prokuratorka już wcześniej odegrała kluczową rolę w tzw. sprawie inowrocławskiej, gdzie szukano haków na polityków Koalicji Obywatelskiej Krzysztofa i Ryszarda Brejzów. Teraz, choć formalnie nie prowadziła śledztwa w sprawie Zdzisława, podczas przesłuchania biegłego psychologa suflowała mu tezy podważające wersję pokrzywdzonej. Biegły mimo wszystko podtrzymywał opinię o „wysokiej wiarygodności" Magdy, co i tak nie zapobiegło umorzeniu. Dopomógł mu natomiast fakt, że w trakcie śledztwa nie przesłuchano ważnego świadka - kobiety, której dane zostały ustalone i mogła mieć informacje o tym, co się działo w leśniczówce. Gdańskie prokuratorki najwyraźniej nie chciały tego wiedzieć. Pominięto również wnioski płynące z maila Moniki Kurskiej (mamy Zdzisława i pierwszej żony Jacka), która po zawiadomieniu sądu rodzinnego przez psychologów z przychodni Magdy pisała do jej rodziców: „Zgłoście to jak najszybciej, ja nie chcę, by mój syn był dalej zagrożeniem dla innych. Przepraszam, nie wiem, czy mi kiedykolwiek wybaczycie". Prokuratorzy składają zawiadomienie na prokuratorów O audyt oficjalnie zapytaliśmy gdańską prokuraturę regionalną. Jej szef Paweł Pik potwierdził, że umorzoną sprawę wzięto pod lupę, a badania dokonał jego zastępca Jerzy Wolicki-Wolszleger. - Wnioski z analizy zawarto w notatce służbowej z 10 września 2024 r., którą przekazano do Naczelnika Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej w Warszawie. Jak przyznaje Pik, analizowane nieprawidłowości należą do "ciężkich gatunkowo naruszeń prawa". - Poczynione ustalenia pozwalają na przyjęcie, że ujawnione uchybienia prokuratora referenta sprawy [chodzi o Wawryniuk] oraz byłej kierownik jednostki [Rutkowska–Szmydyńska] należą do kategorii najpoważniejszych przestępstw, które wypełniają znamiona artykułu 231 paragraf 2 kodeksu karnego - informuje prokurator. Przepis, o którym mowa, brzmi tak: „Funkcjonariusz publiczny, który przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech [par. 1]. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w paragrafie 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10 [par. 2]". W tym wypadku „korzyścią osobistą" mógłby być awans Rutkowskiej-Szmydyńskiej. Po umorzeniu sprawy Zdzisława przeskoczyła na szczebel regionalny i do Prokuratury Krajowej. Zgodnie z zaleceniami z notatki sprawą gdańskich prokuratorek zajął się Wydział Spraw Wewnętrznych PK, który ściga m.in. prokuratorów. Jak ustaliliśmy, przekazał ją do zbadania Prokuraturze Regionalnej w Poznaniu, a ta przesłała ją do prowadzenia prokuraturze okręgowej w tym samym mieście. I tu nastąpił zwrot akcji. Poznańska prokuratorka solidarna z koleżankami z Gdańska Poznańska prokuratura okręgowa odmówiła wszczęcia śledztwa. Jeszcze nieprawomocnie. - Nasza jednostka rzeczywiście prowadziła postępowanie sprawdzające dotyczące popełnienia przestępstw z art. 231 przez prokuratorów Prokuratury Okręgowej w Gdańsku w związku z procedowaniem w sprawie przestępstw seksualnych na szkodę Magdaleny Nowakowskiej - informuje Łukasz Wawrzyniak, rzecznik poznańskiej prokuratury okręgowej. - 29 listopada br. prokurator Anna Kałuzińska-Bedryj wydała postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego. - To stoi w krańcowej sprzeczności z ustaleniami dokonanymi w naszej prokuraturze – komentuje Paweł Pik. Czy gdańska prokuratura zrażali się na decyzję poznańskich śledczych? To mało prawdopodobne. Możliwy jest inny scenariusz: choć przepisy ustawy o prokuraturze gwarantują śledczym niezależność, w wyjątkowych wypadkach przewidują możliwość zmiany decyzji prokuratora prowadzącego sprawę przez jego przełożonego. I tak może być w Poznaniu. - Odmowa wszczęcia śledztwa [czyli decyzja Kałuzińskie-Bedryj] jest co najmniej przedwczesna - przyznał w rozmowie z nami rzecznik Wawrzyniak. - Konsekwencją powyższej oceny będzie wydanie decyzji o uchyleniu postanowienia z 29 listopada. Ciąg dalszy nastąpi Gdy po ostatnich wyborach zmieniło się także kierownictwo prokuratury, Prokuratura Krajowa przyjęła od pełnomocnika Magdy Nowakowskiej - Jakuba Tekielego - wniosek o podjęcie po raz trzeci śledztwa w sprawie wydarzeń w leśniczówce. Po jego analizie Warszawa poinformowała gdańską okręgówkę, że postępowanie należy wznowić. I tak się stało. Teraz śledztwo prowadzi prokuratura w Toruniu - z artykułu 200 paragraf 1, który mówi o „obcowaniu płciowym z małoletnim poniżej lat 15". Zdzisławowi grozi 15 lat więzienia. Równolegle odbył się proces prasowy. W 2020 r. – po publikacji tekstu „Koszmar Magdy w leśniczówce" - Zdzisław Kurski pozwał Agorę (wówczas wydawcę „Wyborczej") i samą Magdę jako naszą informatorkę. Żądał przeprosin, usunięcia tekstów z serwisów wyborcza.pl i gazeta.pl oraz wpłaty 20 tys. zł na cel społeczny. Fragment jego pozwu: „Magda Nowakowska (…) stwierdziła wielokrotnie, że powód ją gwałcił, mając wiedzę o tym, że organy ścigania nie mają wystarczających dowodów, aby postawić powodowi zarzuty oraz skierować przeciwko niemu akt oskarżenia. [W tej sytuacji] pozwana zdecydowała się na przedstawienie mediom oczywiście negatywnych informacji o powodzie"." https://wyborcza.pl/7,75398,31526740,wyborcza-ujawnia-tak-ukrecano-leb-sledztwu-w-sprawie-syna.html#S.MT-K.C-B.1-L.1.duzy
no access

Access to the content of the website only for logged in doctors

LOGIN