Konsylium24

1/4 finału

Hyde Park

PV:

Oranje - Canarinhos (16.00): zapowiada się bardzo dobry mecz; Brazylijczycy jak zwykle rozkręcają się z każdym kolejnym meczem. Są ostro krytykowani za daleki od południowoamerykańskiego styl gry, ale przypominam, że podobnie grali w 1994 i 2002. Z kolei Holendrzy jakby z meczu na mecz puchli, ze Słowakami wygrali raczej mało przekonywająco. Mój typ: 1:2. Może będzie to powtórka z 1994? "Przez pierwszą połowę na boisku niewiele się działo. Przypominało to szachy, obie jedenastki skupiły się na walce o środek boiska. Najbardziej rozczarowywał Romario, który tylko stał na boisku. Holendrzy byli również schowani, nie prowadzili otwartej gry. 7 minut po przerwie stadion w Dallas przeszył krzyk brazylijskich komentatorów: "Romarioooooooo" i "Braaaaasiiiiiiil". Kiedy Romario wreszcie się obudził, zakończył pięknym strzałem z około 11 metrów szybką akcję Bebeto. Uciekł on po lewym skrzydle Woutersowi i idealnie wyłożył piłkę nadbiegającemu Romario. Niecałe 10 minut później Bebeto strzelił na 2:0 i znów nie popisała się holenderska obrona. Próba pułapki ofsajdowej i nieudany wślizg otwarły Bebeto drogę do bramki. Po udanym zwodzie, którym oszukał de Goeya znalazł się przed pustą bramką. Holendrzy długo protestowali, że był spalony, ale sędzia nie zareagował, ponieważ to nie Bebeto "spalił", lecz wracający Romario, który nie brał udziału w akcji. Podenerwowani Holendrzy odpowiadają natychmiast: Bergkamp swoją szybkością i zdecydowaniem zaskoczył brazylijskich defensorów, którzy tylko przyglądali się jak wdzierał się na pole karne i strzałem "spod kolana" myli Taffarela. Gol pozwolił Holendrom podnieść się po nokaucie, przestali się bać, nie mieli nic do stracenia. Zdecydowanie nacisnęli i jeden z rzutów rożnych pozwolił im wyrównać. Do dośrodkowania najlepiej ustawił się Aaron Winter, wykorzystał szybkość piłki i strzałem w "długi róg" wyrównał stan meczu. Gdy drużyna wraca z dalekiej podróży w jej szeregi wkrada się podświadomie dekoncentracja i odprężenie. Nie ustrzegli się tego niestety Pomarańczowi. Gdy wydawało się, że to oni są na fali i kontrolują przebieg gry Branco strzelił z wolnego na 3:2. Był to strzał marzenie, de Goey nie mógł nic zrobić. 9 minut okazało się za mało by strzelić Brazylii 3 gola. Brazylijczycy byli bardzo szczęśliwi: po raz pierwszy od 1974 roku osiągnęli półfinał. Holandia, największa chyba przeszkoda na drodze do mistrzostwa, została usunięta. Grała bardzo dobrze, ale zabrakło szczęścia." Urusi - Czarne Gwiazdy (20.30): Charruas, zwłaszcza z Suarezem i Forlanem, mają szansę nawiązać do wielkich osiągnięć z 1930 i 1950 roku. Przypominam,że potem także sporo mieszali w światowym futbolu. Ghana - jak każdy zespół z Afryki - kompletnie nieprzewidywalni. Gyan i Ayew to mistrzowie świata juniorów! Mój typ: 1:1, karne Urugwaj Argentyna - Niemcy (sobota, 16.00): Szlagier 1/4. Stawiam na doświadczenie Albiceleste przeciwko młodym wilkom (Schweinsteiger, Podolski, Muller). Mój typ: 2:1 Hiszpania - Paragwaj (sobota, 20.30): Ten mecz ma jednego faworyta. Mój typ: 3:0
no access

Access to the content of the website only for logged in doctors

LOGIN