Zwolnienie na urlopie.
PV:
Zaczęły się ferie zimowe i znów zaczynam obserwować pewne nowe zjawisko, które dawało się zauważyć już latem. Mam na myśli, prośby o zwolnienie z pracy od pacjentów przebywających na wakacjach. Pewnie sprzyjają tym pomysłom zwolnienia zdalne, aczkolwiek nie było to wcześniej niemożliwe i przy papierowych w przypadku urlopu w Polsce. Tyle, że tak jakby nikomu nie przychodziło to do głowy.
Oczywiście rozumiem, że jak ktoś z powodu choroby czy urazu nie wyjedzie na urlop (albo przedwcześnie wróci), to chce mieć możliwość wziąć go później.
Albo ewentualnie gdy z powodu Covid byli na serio uwięzieni w hotelowym pokoju.
Ale zwolnienie dlatego, że nie będą mogli w pełni korzystać z wszystkich atrakcji??? Wyjazd na urlop jednak sprzyja infekcjom - zarażalnia w samolocie, przemarznięcie na nartach, latem (polskim) przemoknięcie, wychłodzenie w lodowatym Bałtyku. Tak samo łatwiej o drobne urazy, jak ktoś nieprzygotowany zabiera się za niektóre sporty czy jelitówki przy niedomowym jedzeniu. Sama tego nieraz doświadczałam. Ale brać wtedy zwolnienie wydaje mi się szaleństwem. Czy ja już nie nadążam za światem?
Poza tym ja normalnie ustalam długość zwolnienia czy nawet same wskazania do niego na podstawie charakteru pracy: czy umysłowa, czy fizyczna, czy w domu, czy w biurze, czy w trudniejszych warunkach. A tu od czego mam uzależniać: czy górska wspinaczka czy picie drinków nad basenem?
Access to the content of the website only for logged in doctors