Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną...
Opowiem Wam taką historię, kobiety którą spotkalam raz i nigdy więcej jej pewnie nie zobaczę.
Byla 20 letnią studentką, której bardzo podobał się ( wszystkim zresztą ten człowiek podobał się)ponad 50 letni profesor, był przystojny, mądry, zamożny. W swojej działce wiedzy byl wybitny. I w dodatku byl lubiany przez wszystkich. Akcja dzieje się nie w Polsce.
Doszło do romansu, związku zakończonego małżeństwem, urodziło im się dziecko, córeczka.
Myślała, że żyje w jakimś cudownym śnie, bo prócz nobilitacji społecznej uzyskanej w kilka miesięcy, towarzyskiej, materialnej, kochała człowieka, który byl spełnieniem jej marzeń Obiektem pożądania też innych.
Była jego żoną!
Wewnętrzna jej pycha sięgnęła zenitu.
Obsesja utraty tego wszystkiego zaczęła rosnąć.
„Byłam gotowa całować ślady jego stóp”- tak powiedziała.
No i cóż złapała męża na zdradzie. Ultimatum jakie postawiła w ogóle nie działało. Musiała zebrać się w sobie, odejść, chciaż tego nie chciała, nawet gotowa byla żyć w jakimś trójkącie- do takiego stopnia była gotowa się upokorzyć. Resztką rozumu odeszła.
Została kompletnie z niczym, sama z dzieckiem. Nawet nie miała znajomych, bo wszyscy byli jego znajomymi i odsunęli się od niej.
Osiągnęła poziom zerowy. Upokorzona. Zawstydzona swoją pychą.
Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną- to jest najważniejsze w życiu, powiedziała. Nie można mieć obsesji i stawiać człowieka, czy rzeczy materialnej powyżej. Napawać się z ich powodu pychą.
Zaraz zostanie to odebrane temu czlowiekowi.
Tak jakby zjechanie windą do parteru, zobaczenie drzwi z napisem „ wyjście” było jednocześnie szansą na powrót do siebie, prawdziwej konftrontacji i spotkania z prawdziwym sobą.
Taka historia...
„Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną”- jakie to prawdziwe.
Pomyślałam sobie, że napiszę i opiszę tę historię.
Ku przestrodze?
Chyba tak .
Access to the content of the website only for logged in doctors