Rodzinny specjaliście wilkiem?
Zdarza mi się prosić pacjenta , żeby z powodu zalecanych przeze mnie leków, zrobił ekg.
Niemal zawsze piszę oficjalną prośbę do lekarza rodzinnego . Na tej opieczętowanej kartce jest prośba o ocenę układu krążenia pod kątem potencjalnego bloku a-v , wydłużenia odcina Q-T, ew.
podanie granicznej dawki B- blokera(np.w tremor essentialis) .
Tym razem nie napisałam, a jedynie przekazałam pacjentowi ustnie i napisałam odręcznie na karteluszku.
Przychodzi na wizytę ( prywatną- może tu jest przysłowiowy pies pogrzebany?) i podaje mi wykres EKG, taki jak wyszedł z maszyny. Bez słowa od internisty, bez badania fizykalnego, za to z takim komentarzem:
- pan doktor powiedział, że jak pani to potrzebne, to zrobił, ale jak se pani zleciła, to żeby se pani sama opisała.
Ożesz....
Przeprowadziłam śledztwo, kto jest taki milutki, ale ta wiedza nie zmieniła nic, gdyż ekg to dla mnie obecne krzywa dość tajemnicza, może bym jeszcze falę Pardy 'ego ,albo FA , migotanie komór lub linię izoelektryczną rozpoznała,ale cała reszta to wiedza tajemna.
Bogu dzięki, że dwa gabinety dalej przyjmowała koleżanka internistka, która mi pomogła, ale z szoku poznawczego nie mogę wyjść do teraz.
Oczywiście skomentowałam do pacjenta co myślę o tekście wygłoszonym doń przez kolegę z POZ jednym krótkim słowem: chamstwo.
Panie doktorze, co Pan pokazał i komu? Mnie? Czy Pacjentowi? W kogo to jest wymierzone? Odpowiem: mnie to zwisa. Pacjentowi? Raczej wątpię.
Czy potrafi pan opisać EEG? Albo ocenić rtg kręgosłupa? Albo MRI/TK głowy/ kręgosłupa? Albo zinterpretować ENG/EMG?
Pozdrawiam: tępy z EKG neurolog.
Access to the content of the website only for logged in doctors