Nadwrażliwcy na scalingu vs (nie)czuły dentysta
Odwiedził mnie niedawno nowy pacek, zapisany na czyszczenie kamienia. Na wstępie uprzedził, że musi mieć znieczulenie "bo wie pani, mam poodsłaniane szyjki". Ja w głowie rolleyed, mam generalnie tryb sparta włączony od zawsze, biorę znieczulenie tylko do ekstrakcji, czyli de facto raz w życiu poki co. Od kiedy pracuję to tylko też raz widziałam, chyba na stażu, wieki temu, że ktoś wymagał. WANDy nie mamy w gabie, nie miałam nigdy w rękach, więc przez sekund kilka odswieżyłam to jednorazowe wspomnienie i podałam dobrodawkowo zwykłą (nie bijcie) strzykawą tak jak wtedy to zaobserwowałam. No można sie domyśleć, że zadzialało tak sobie. Delikwent skakał. Dałam nasiękowo mniejsze dawki, tylko w jeden łuk. Coś tam dawało radę, od strony językowej gorzej. Za jakis czas przyjdzie zrobić czyszczenie w szczęce. Ostrzyknąć go śródwięzadłowo?
Trochę mnie poirtyowała ta wizyta z dwóch przyczyn, bo wiem, że gdzieś tam miał komputerowe znieczulenie i było git, myślę sobie czemu tam nie chodzisz dalej? Dwa, chętnie wysłalabym na porodówkę.
Access to the content of the website only for logged in doctors