Konsylium24

O stawianiu granic.

Często w życiu spotykamy się z Sytuacjami kiedy ktoś czegoś nie chce. Nie chcę herbaty. Nie chce pomocy. Nie chcę się otworzyć. Nie chcę przyznać się do błędu. Nie chcę gdzieś pójść. Po prostu nie chce. Z mojego punktu widzenia każdy ma prawo nie chcieć. I to jest okej. Ale co kiedy pojawiają się przeciwstawne interesy. Jedna osoba chce a druga nie chce. Co wtedy? Agurar Catto DDT i kilku Psychiatrów zarzuca mi że ja NIE chce się dogadać.... Ze to Ja czegoś nie chce. A zatem - to ja jestem Winien. Jestem winny tego że nie dostosuje się do oczekiwań drugiej strony. Mam do was pytanie jak radzicie sobie w sytuacjach kiedy wiecie obiektywnie że zrobiliście co się da a druga strona, partner, szef, kolega nadal Nie chce. Niektórzy chcą iść na Mediacje. Ale w moim przekonaniu mediacje to jest sztuka manipulowania ludźmi. Bo jeśli ja chce Cole a druga osoba Fante.... To mediator przekonuje tego co chce Cole żeby napił się Fanty? Serio? A jeśli ktoś odmawia wszystkiego? Jak długo należy mu dawać szanse? Bo.... Bo jeśli mamy sytuację że jeden chce jedno a drugi inne i nie da się inaczej.. To co wtedy. SĄD. CZYLI jakąś instytucja która coś Nakaze. DLACZEGO OSOBA KTÓRA IDZIE DO SĄDU JEST POSTRZEGANA JAKO TA AGRESYWNA I NIE CHCĄCA WSPÓŁPRACY. A a ta ktora się broni jest ta biedna i pokrzywdzona? Czemu użycie sądu jest postrzegane źle? Dlaczego jeśli jedna osoba drażni druga osobę przez lata a potem w końcu ta drażniona osoba pobije nawet na śmierć ta osobę drażniącą. To dlaczego winny jest ten co zabił a nie ten co przez lata dranil? Specjalnie wkładam to do Psychiatrii bo są to sytuację każdego dnia które nas spotykają. I od Psychiatrów chciałbym usłyszeć opinie. Co jest złego w używaniu przemocy (sądu) jeśli nie da się dogadać? Oraz kiedy jest ten moment kiedy należy powiedzieć. "Mam dość niech decyduje ktoś inny".
no access

Access to the content of the website only for logged in doctors

LOGIN