Konsylium24

Niby nic, a jednak coś (jeszcze)

Zacznę od tego, że 18 marca zaziębiłem się. Dolegliwości zaczęły się po południu i narastały dość gwałtownie, tak że wieczorem czułem się już typowo "przeziębieniowo". Jakie to były dolegliwości? Na początku ból gardła (prawdę mówiąc, to gardło ćmiło mnie nocami już kilka dni wcześniej, ale ssałem tantum verde w pastylkach i przechodziło). Natomiast tego 18 marca pojawił się ostry ból w nosogardle (w miejscu usuniętego niegdyś migdałka gardłowego), a 19 marca już katar i typowe uczucie "rozbicia". 20, 21 i 22 marca ból gardła, nosogardła i całkowita niedrożność nosa, przerywana tylko chwilowo dużymi dawkami kropli Sinex (4-5 psiknięć do prawej dziurki i 1-2 do lewej). Bez gorączki przy tym, najwyżej 37 stopni w najgorszym dniu. Oprócz tego chrypka i "nosowy" głos, test Combo poczwórnie ujemny. W następnych dniach udało mi się nie wychodzić z domu, na zajęcia znalazłem zastępstwo. Od 23 marca z nosem jakby lepiej (drożniejszy, rzadziej się zatykający), natomiast nadal utrzymuje się wyraźny "nosowy" tembr głosu i nadal mam poczucie wzmożonego ucieplenia w rzucie zatok szczękowych i czołowych. Krótko mówiąc - np. dziś, chociaż nos mam drożny i gardło mnie już nie boli, czyli niby nie ma się czego czepić, to jednak zdrowy się jeszcze nie czuję. Timbr głosu mam "nosowy" i chociaż pomiar temperatury pod pachą pokazuje 36,5 stopnia, wciąż mam subiektywne poczucie niepełnego ustąpienia odczynu zapalnego w obrębie zatok. Aha, i nadal nie czuję zapachów (zero czucia, mogę wąchać nawet takie rzeczy jak chrzan i czysty spirytus, i nic). Czy jeśli w najbliższy piątek oraz w przyszłym tygodniu będę musiał już niestety ruszyć się z domu na zajęcia to mi to nie zaszkodzi? Dzisiaj jest pierońsko zimno jak na 28 marca (zresztą przez pierwsze 35 lat swojego życia w ogóle nie obserwowałem śniegu po 26 marca, a później... zaczął się pojawiać nawet w kwietniu, przy całej kretyńskiej narracji o rzekomym "ociepleniu klimatu"). W piątek według prognoz ma być już cieplej, bo niby 12 stopni, ale co jak się te prognozy nie sprawdzą? Ma ktoś jakieś "turbo-metody" żeby doprowadzić zatoki szybko do stanu używalności? Stosowałem solux, ciepły nawiew z suszarki do włosów, Sinulan Xpress Forte w spray'u... Sinexu już nie stosuję, bo niby nie powinno się dłużej niż tydzień... Czego Waszym zdaniem mi trzeba? (oprócz czasu spędzonego w cieple, którego przydałoby mi się jeszcze z 9 dni, ale do dyspozycji mam tylko 3 dni) Niby trywialna sprawa, ale zdarzyło mi się już w życiu cierpieć przez 7 lat (!!!) z powodu takiego "niedoleczonego i przedwcześnie uruchomionego" przeziębienia (wystąpiło powikłanie w postaci przewlekłego zapalenia zatok przynosowych). Nie chciałbym powtórki. Macie jakieś rady?
no access

Access to the content of the website only for logged in doctors

LOGIN