Zaświadczenie o możliwości bycia wychowawcą na kolonii - pretensje matki 23-letniej kobiety (dziewczynki?)
Przyszło dziewczę l. 23, chce być wychowawczynią na kolonii i daje mi do podpisania jakiś wymiętolony kwitek na którym potrzebuje "tylko pieczątki zwykłego lekarza" (jak rozumiem mnie). Wyjaśniłam, że ma się udać z tym zaświadczeniem do medycyny pracy, wyszła niezadowolona, ale nie dyskutowała. Okazuje się, że teraz do rejestracji dobija się jej matka z żądaniem rozmowy ze mną, bo "mam obowiązek wystawić córce takie zaświadczenie". Matka wg dokumentacji upoważniona do dostępu do informacji o stanie zdrowia. Ale czy ja mam obowiązek z nią rozmawiać, skoro córka jest pełnoletnia i nie ma informacji, żeby była ubezwłasnowolniona? I w ogóle wystawiacie takie zaświadczenia? Matka grozi, że pójdzie do dyrekcji, ale ja najchętniej w ogóle bym z nią w ogóle nie rozmawiała, bo nie jest moją pacjentką.
By the way, nie rozumiem o co chodzi z tym diagnozowaniem na forum i czy mogę gdzieś indziej na to odpowiedzieć, więc piszę tutaj- baaardzo dziękuję @gumpa, @catto @someone i @Wodniczna za śliczne słowa -wczoraj zrobiłyście mi dzień. :)) Było mi super, super miło.
Access to the content of the website only for logged in doctors