Brak szacunku czy zwykłe przeoczenie
PV:
Pacjent lat 44. Na skierowaniu dane typu "guz skóry okolicy ciemieniowej". I tyle.
Oglądam preparaty i dziwię się, co to guz - bo nic typowego ze skóry. Polewam przeciwciałami, szukam w książkach - w sumie tracę sporo czasu (no i wydaję pieniądze zleceniodawcy na barwienia IHC), ale przede wszystkim chodzi mi o czas, ale jako że nie jestem specem z dermatopatologii to myślę OK, nie znam się, wyślę na konsultację. Siadam do wpisywania i przy okazji patrzę, a w naszej wewnętrznej bazie pacjent ma już kilka badań. Z ciekawości przeglądam je i co - pacjent miał dwa lata temu na tym samym oddziale usuwany nowotwór ślinianki. I bingo!
Para zaczyna mi lecieć z uszu na myśl o tym ile niepotrzebnie czasu straciłem na postawienie wątpliwego rozpoznania po którym przypadek skierowanoby na konsultację.
Już pogodziłem się z tym że lekarze z tego oddziału nie szanują nas bo uważają że my się nie znamy na ich działce, ale sami też na to aktywnie pracują.
Brak danych na skierowaniu - efekt:
1. stracony przeze mnie czas, który mógłbym poświęcić na diagnozowanie innych pacjentów lub na życie rodzinne.
2. niepotrzebnie wydane pieniądze na dodatkowe barwienia IHC i prawie że wydane pieniądze na konsultację (i niech później nie narzekają że badania histologiczne za dużo kosztują). Chociaż kto wie, pewnie na konsultację i tak wyślą, bo nam nie dowierzają.
A poza tym przy wysyłaniu na konsultację jak zauważyłem czasem dane i rozpoznania kliniczne nieco różnią się od tych które otrzymujemy my.
Chciałbym zauważyć, że nie jest to odosobniony przypadek i nie dotyczy on tylko jednego wybranego oddziału.
Po takich akcjach odechciewa się jakiejkolwiek współpracy z kolegami klinicystami i zaczynam się zastanawiać czy nie rzucić tej całej patomorfologii i zająć się czymś spoza medycyny (pomimo że już trochę za stary jestem).
Access to the content of the website only for logged in doctors