Moja historia
Opisałam ją w innym wątku, ale myślę, ze na tym forum takie historie są bardzo potrzebne, wklejam więc dla tych, którzy nie czytali:
Ja zachorowałam na "coś" 6 lat temu. To "coś" wyglądało z grubsza tak:
pewnego dnia zaczęłam poprostu źle się czuć. To nie było nagłe, a
narastało zanim zauważyłam. Nie potrafiłam określić swojego
samopoczucia, ale było złe. Po pewnym czasie zauważyłam, że mam jakieś
dziwne duszności, całkowitą nietolerancję wysiłku. Nie jestem panikarą,
nie biegałam więc od lekarza do lekarza tylko czekałam aż to minie.
Doszły zasłabnięcia bez całkowitej utraty przytomności.
Cały czas pracowałam, niestety nie mogłam pozwolić sobie
na zwolnienie, choć do pracy chodziłam chyba tylko siłą woli. Kolejne
objawy to była nadmierna senność - spałam cały czas poza pobytem w
pracy, potworne zmęczenie - byłam niezmęczona tylko przez pierwsze 5-10
minut po obudzeniu się. Koleżanka internistka, która próbowała mi pomóc
była bezradna, proponowała tylko wzywanie "R" gdy odjeżdżałam, na co ja
się nie godziłam. Ja też byłam bezradna.
Byłam lekarzem, a nie wiedziałam co się ze mną dzieje,
wiedziałam tylko, czułam, ze coś mi jest, ale co? Wiedziałam, ze to nie
nerwica - zbyt dobrze znam swój organizm, choć pewnie niejeden lekarz
taką naklejkę by mi przykleił. Trafiłam na kardiologię, wszystkie
badania miałam w normie, ale nadal prawie umierałam. W międzyczasie
miałam bez przerwy zapalenia gardła, na które brałam antybiotyki i one
sprawiały, że stopniowo czułam się troszeczkę lepiej, ale ciągle byłam
chora.
Doszły bóle głowy, zawroty głowy, wędrujące bóle stawów
bez odczynu zapalnego. Był neurolog, był reumatolog - wszystko w
normie, w badaniu bez zmian, badania obrazowe b.z. Objawy zelżały, ale
nie ustąpiły. Cały czas były zawroty głowy, okresowo bóle głowy,
stawów, duszności, omdlenia, bóle serca.
Po mniej więcej roku chorowania któraś z koleżanek
powiedziała, ze skoro mi tak "wszystko" dolega to może to jest
borelioza, bo była na wykładzie, na którym mówiono, ze tak właśnie z
boreliozą może być. Pojechałam grzecznie do przychodni, przedstawiłam
sie, powiedziałam o co chodzi. Na to usłyszałam od miłej pani doktor,
ze teraz każdy kto idzie na grzyby chce robić sobie badania na
boreliozę. Ręce mi opadły, ale byłam chora, a o tej chorobie nie miałam
zielonego pojęcia, musiałam więc być cierpliwa. Dała skierowanie na
test Elisa. Kiedy przyjec
Ten post ma 12 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.