Dzieje rwy.

62
Problem kliniczny
Rwa ma swoje kroniki pisane przez pacjentów. Pisane w bólu i pocie czoła. Niekórzy mają ją na co dzień i na co noc, inni dorywczo. Mało jest dorosłych ludzi, którym nic nie strzyka w krzyżu. Nazwijmy to cierpienie zbiorczo rwą, nie wnikając w promieniowanie, szczegóły konfliktu korzeniowego etc. Niech zrobi 10 skłonów z pogłębieniem ten , kto nigdy nie zaznał tego przysmaku. Starszy lekarz widząc pacjenta połamanego z dala intonował pod nosem "w krzyżu cierpienie"... Taki pacjent, złamany przez ból wygląda zgoła jak rewers kolkowicza nerkowego. Tutaj każdy ruch jest oszczędzany, nie ma mowy o tym , żeby jakiś wiaterek zawiał, jakiś przeciąg osuszył zroszone czoło i krzyż...Okutany i usztywniony i otwarty na wszelkie sposoby, które mogą zmienieszyć ból. "Ja to zjadłbym nawet g.." deklaruje pacjent" żeby tylko już nie bolało". Gdyby to pomagało.... Przychodzą krzyżowcy całymi tabunami do poz. Jedni po "doradę" jak brać leki, które zalecił im lekarz na SOR, NPL, AOS. Inni dopiero inauguruja swoje choróbsko i jeszcze nie wiedzą , że zostanie z nimi praktycznie po wsze czasy. Przykładowy pacjent 44 lata,:202 cm wzrostu. Prywatna działanośc, kładzie kostke brukową. Bóle ewidentnie mu przeszkadzają w pracy. Nie da się brukować nie będąc na kolanach. 2 lata temu złożył papiery do komisji d/s orzekania o niepełnosprawnści. Ddali mu z łaski na 2 lata, bo przedstawił rezonanse, a tam przepuklina n
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 62 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.