Jak @andzia przestała być dziewicą…
59
Wczoraj.
Niczego się nie spodziewałam.Dzien jak większość-sama w Poradni;wqrzalam sie,bo jakieś zmainy(znów)-nowe numery procedur(Dla NaFZ), nowe zasady wpisywania kodów (nadal ICD 10,no,ale kod musi być trzycyfrowy(do tej pory było np F41,teraz musi być „coś po kropce”).Ze swoimi pacjentami nie mam problemów,ale przyjmuje „nie swoich” i skąd mam wiedzieć co ma być „po kropce..”.Wpisuje co mi rozum plecie..
Ale ad rem.Przy opuszczaniu przybytku zarobkowego odczułam ból w prawej cz.j.brzusznej.Hmm..dość uciążliwy,ale do wytrzymania.Chcialam zażyć paracetamol,ale w zabiegowym nie było;nikt z personelu też nie miał takowego..Pojechałam do drugiej roboty-ból nie ustępował,zapytalam pan,czy nie mają paracetamolu.Wszystkie „wywaliły „zawartość swoich szuflad,no,ale żadna nie ma..Mają różne p/bolowe,jakieś środki na wzdęcia,gazy,od bólu gardła itd.Bez No-spa i paracetamolu.Decyduje się przyjąć 400 ibuprofenu(myślę o swoich refluksie),;no,ale boli..Po 2 h bez poprawy.16.30 jestem w domu,biorę No-spa(80) i Furagin-bo odczuwam parcie na mocz.Nadal boli „brzuch”.Wytrzymalam do 18-ból się nie zmniejszył i właśnie..zdecydowałam o wezwaniu KPR.PIERWSZY raz w życiu do siebie ..Nigdy nie miałam tak,że jak cokolwiek bolało,to wzięciu ból się zmniejszał,a tu nic-nawet troszeczkę.Moje myślenie pofrunęło w stronę najczarniejszych scenariuszy(nie będę pisać,bo trochę wstyd;)”112”,wywiad,przekierowanie do dyspozytora-„proszę czekać”.Po ok35 minutach pojawia się 2 ratownikow(młodych).Oczywiscie wale od razu,zem doktor”ale tylko psychiatra”,widze lekki dystans;)Pytają o temp-uznałam,że nie mam(zresztą-400 ibuprofenu 4 h temu),okazuje się że -st.podgoraczkowy-37 ,8.Bol oceniałam na 6.Po badaniu -raczej wykluczyli „wyrostek”.No i pytanie „czy pani decyduje się na SOR”.Uznaje,że nie mam wyjścia,wieczór,boli stale itp.Zeszlam do karetki,dostałam wlew z No-spybi Pyralgine,okazało się mam ciśnienie 160/80(przy dotąd z trudem skurczowym dobijającym do 100).Po kroplówce zaczęło mi się kręcić w głowie,chłopcy uznali,że to od No-spa,zostałam położona i przypięta.Ruszylismy.Po przejechaniu niewielkiego odcinka sluszymy jakieś pojazdy na sygnale,dostają wiadomość,że kilka ulic ode mnie miał miejsce wypadek „chłopczyka”,oni najbliżej i czy nie mam coś przeciwko temu,że wlacza sygnał i podjada ?Oczywiście że nie mam,słyszę że jest już straż pożarna,jedziemyszybko,łeb wiruje..Dojeżdżamy,wypadają .Nie ma ich jakiś czas,słyszę drugą karetkę .Okazuje się,że „chłopczyk”na rowerze zeskoczył (z rampy?)i złamał żuchwę.Bardzo się „przydali.”.Pozniej dostają podziękowania za „dobrą akcję”od drugiego zespołu.Takie to w p
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 59 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.