Pani z terapii...
45
Problem kliniczny
Do poradni przychodzi pacjentka, przyprowadzona przez młodą psychoterapeutkę, która właśnie prowadziła zajęcia dla grupy osób na dziennym oddziale leczenia nerwic.Terapeutka mówi,że nie wie,czy coś się z pacjentką nie dzieje, bo tak jakby zamyka się w sobie, nie wpółpracuje dobrze z grupą... Pacjentka, na pierwszy rzut oka nieco wystraszona, na twarzy widoczne duże napięcie. Pacjentka,l.46, nigdy nie hospitalizowana psychiatrycznie, leczona psychiatrycznie od ok.8lat. Wówczas sama zgłosiła się do PZP. Pojawiły się wtedy straszne lęki ; mąż miał wracać z zagranicy, np.lęk, że go ktoś napadnie, okradnie,itp. W tym czasie też siostra szwagra się powiesiła,pojawił się wówczas lęk o to, że skoro ona tak zrobiła, to „ja też tak mogę zrobić…”lęk przed utratą kontroli nad swoim zachowaniem…pojawił się lęk przed wejściem na strych, "sama się zastanawiam, czemu bałam się wyjść na strych…te sznurki na pranie…to minęło” Martwiła się o to,żeby nie miała zabranego zasiłku na dziecko, czy będzie co jeść, skąd weźmie pieniądze,itp. Wówczas skontaktowała się z PZP, brała fluanxol (3x3tabl.dziennie), brała je ok.3 tygodnie, potem przestała brać te tabletki ,miała terapię z panią psycholog…ta pomoc polegała na tym, że "p.psycholog mówiła,że jestem taka,jak inni…" "miałam bardzo dużo takich sytuacji,że się śmiali ze mnie, było takie uciekanie ode mnie, milczenie, spojrzenia, jak gdzieś wchodziłam, to wszyscy milknęli…" w powiatowym cenrum pomocy rodzinie powiedzieli jej, że krzywdzi dzieci, że powinna się rozwieźć z mężem….bo mąż nie chciał pracować, często był na bezrobociu…"po jakimś czasie się poprawiło…byłam tak zamknięta,że nie byłam w stanie ciągnąć tych terapii do końca…nie potrafiłam się otworzyć,jeszcze bardziej się zamykałam…mąż lekceważył mnie ,byłam dla niego przedmiotem, jego służącą..." "Wszyscy się baliśmy ,jak wracał z pracy, mąż się czepiał zawsze to jest nie tak zrobione, używał wulgaryzmów"... Aktualnie mieszka z mężem i dziećmi (syn 22-lniepełnosprawny w st.umiarkowanym i drugi syn-20-l. zdrowy, żonaty i ma córkę.)Jedno poronienie 16 lat temu. Ok.3-4lata temu…mąż wracał z Niemiec, to wtedy
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 45 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.