Świąteczne migracje punktu G.

0
Problem kliniczny
Jak wiadomo wszystkie drogi prowadzą do Rzymu a wszystkie ściezki krzyążują sie na SOR. Niestety na SORze pacjent może przbywac zaledwie 72 godziny i potem musi zasilić jeden z wielu mniej lub bardziej deficytowych oddziałów. Własnie sobie dyżurzę pojadajac wałówkę z domu.Była przy tym mała awanturka , bo zgarnąłem wałówkę ślubnej, ale już wszystko zostało wyprostowane. No więc na wizycie jedna taka pacjentka zgłosiła ból ręki.Po nitce do kłębka okazało sie. że 10 dni temu upadła , jeszcze będąc na OIOMIE, potem nie chciała robić kłopotu, a obecnie, juz przeniesiona z OIOMu staje przed widmem wypisania do domu , to trzeba alarmować. Ręka, jak widać gołym okiem, zepsuta.W rtg nie lepiej. Umówiłem się z Ortopedą., że zajdzie na oddział i nastawi.Ale ciężko sie zgrać, bo jak ja mam czas, on toczy krew wna Ortopedii, jak on sie wyrobił , mnie ciagaja na Sor.etc W końcu spotkaliśmy sie na sali zaboiegowej wszyscy razem.Pacjentka też.Nastapiło malownicze wyciąganie, potem gipsowanie. Pacjentk
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.