"Lekarze rodzinni nie istnieją" czyli czego się dowiedziałam na Warszawskiej Jesieni Pediatrycznej o sobie dziś.

46
Problem kliniczny
Dawno nie pisałam na tym forum, choć czasem zaglądam, gdy zainteresuje mnie temat. Ostatnio jednak nie miałam potrzebyo nic pytać w internecie, ponieważ nie było konkretnej potrzeby. Problemy kliniczne skutecznie i satysfakcjonująco konsultowałam z przyjaznymi koleżankami internistkami oraz pediatrami w moim POZ, współpraca ze specjalistami też od dłuższego czasu też przebiega bez zgrzytów, pacjentów od jakiegoś czasu więcej mam tych "starych", z którymi się znamy i lubimy, niż tych nowych, którzy są bardziej nieprzewidywalni, a w tej ogólnej sielance nawet okazjonalni państwo "Bomisie" nie potrafią popsuć mi samozadowolenia i chęci do pracy... Dzisiaj coś jednak uległo ( ?) zmianie... Swoim zwyczajem od lat co roku samodzielnie opłacam sobie Jesień Pediatryczną. Biorę udział w warsztatach i wykładach. Spotykam swoje koleżanki - pediatrów z mojej przychodni oraz moje koleżanki- lekarki rodzinne z innych POZ i miło spędzamy czas na przerwach na kawie. Aż tu przychodzi wykład, świetny, wciągający, dobry merytoryczn
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 46 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.