o potrzebie pokory lub dokładności diagnostycznej
Opiszę Wam co mi się zdarzyło w ostatnich tygodniach. Dwa miesiące temu przyszla na wizytę pacjentka lat 18, przyszła z mamą. Panna piękna, zgrabna, smukla, z sliczną buzią, błękitnymi oczami, burzą jasnych , krotkich loków, nawet zęby perfekcyjnie białe i równe, Doskonale ubrana, mama też bardzo zadbana. dziewczynka zaskakująco nieśiała,
Pierwsza wizyta, zgłasza lęki przed ludźmii napady paniki. Nie może wyjść z domu, ma uczucie, że się dusi, serce kołacze, w glowie się zawraca. Smutna, popłakuje, nic jej się nie chce. wW zeszlym roku była zbuntowana i arogancka, a teraz nie może się odnaleźć, Kontakt prawidłowy. Zgłasza konflikt z rodzicami. Wiem, że coś nie gra, nie umiem tego zdefiniować, Diagnoza; zaburzenia lękowe z napadami lęku panicznego, Rada Asentra , rozmowa z matką, prośba o tolerancję dla córki( matka wyraźnie ma alergie na córkę)
Wizyta druga. dziewczyna napięta, twierdzi, że leczenie nie pomaga. Obie jednak referują poprawę nastroju i aktywności. Matka narzeka na córkę, corka mowi o swoim lęku przed ludźmi zaprzecza halucynacjom, ale , UWAGA, mowi, że w markecie spojrzenia ludzi
Ten post ma 66 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.