Urocza pacjentka, zdiagnozujmy ją razem

175
Problem kliniczny

Mam propozycję. W piątek przyszła do gabinetu urocza pacjentka na granicy dorosłości.

Pomyślałam, że opiszę Wam wszystko co o niej wiem, wszystko co od niej usłyszałam, potem dopiszę konsultację psychologiczną, jak już zrobi badania a potem będziemy czekać na dianozę kliniczną.

Pacjentka 156 cm wzrostu , 47 kg wagi.  Uczennica dobrego liceum, pochodzi ze skromnej, nie bogatej rodziny. Ładna, w nadmiernie wydatnych grubych okularach, chyba uważała, że takie są ładne, długowłosa, sarniooka z frędzlą rzęs. Nieśmiała, źle ubrana. Czarny  ciężki płaszcz i czarny ciężki kapelusz przewiązany obszerną czerwoną szarfą. Pod spodem dzinsy i czerwony sweter, szyja okutana cynobrową  chustą. Przyszła w towarzystwie ojca.

Od wejścia do gabinetu widoczny niepokój, coś jak niezwykłe ożywienie wymieszane ze strachem. z pewnym opóżnieniem orientuje sie gdzie można usiąść, gdzie powiesić płaszc, jej tata i inna pacjentka robią to zborniej. Chwilę siedzą w poczekalni, potem wchodza do gabinetu. Po wstępnej rozmowie ojciec wychodzi, zostawia córkę samą.

Mała bezbłędnie podaje swoje dane, pesel też. Mówi pełnymi zdaniami. Przerwy pomiędzy zdaniami zb

Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 175 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.