Szpitale walczą o lekarzy. Płacą im nawet 120 zł za godzinę
73
By zapewnić obsadę na dyżurach, dyrektorzy szpitali dają lekarzom nawet 120 zł za godzinę pracy. Choć wiedzą, jak to się skończy. - Utoniemy w długach - przyznają.
W Szpitalu im. Biegańskiego w Łodzi do niedawna stawka za godzinę dyżuru wynosiła ok. 60 zł. Po rozmowach z lekarzami dyrektor Elżbieta Szklarek zdecydowała, że w styczniu i lutym będzie to 100 zł. – Bo sytuacja jest teraz szczególnie napięta i trudna. Ale na pewno nie stać nas, żeby utrzymać tak wysoką stawkę na dłużej – zastrzega.
Napięta sytuacja z dyżurami, o której mówi Szklarek, ma kilka przyczyn, które teraz nakładają się na siebie i sprawiają, że szpitale coraz ostrzej walczą o lekarzy.
Chcieli gruntownej reformy i większych nakładów na zdrowie
Na pierwszym miejscu jest jesienny protest rezydentów. Głodowali, bo chcieli gruntownej reformy i większych nakładów na zdrowie. By wyciszyć protest, Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się dać im podwyżki. Pensja rezydenta na deficytowej specjalizacji, np. psychiatrii, wzrosła do 4,7 tys. zł.
Problem w tym, że wielu specjalistów na etatach z długim stażem nie ma tak wysokich stawek albo ma niewiele wyższe. Na przykład w Świętokrzyskim Centrum Psychiatrii w Morawicy to średnio 5,2 tys. zł. Dlatego niemal wszyscy tamtejsi specjaliści jeszcze w listopadzie złożyli wypowiedzenia. Zażądali pensji wynoszących ponad 8 tys. zł. Jeśli takich nie dostaną, odejdą z końcem lutego.Co więcej, rezydenci – mimo podwyżek – uznali, że protest głodowy nie był skuteczny, i ogłosili nowy. Polega na wypowiadaniu klauzuli opt-out, czyli zgody na pracę ponad 48 godzin tygodniowo. Według ministerstwa zrobiło to 3863 lekarzy, w większości rezydentów. Ministerstwo, podając te liczby, za każdym razem zaznacza, że wszystkich rezydentów jest 16 tys. Al
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 73 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.