Minister zdrowia chce, żeby chorymi dziećmi zajmowali się nauczyciele i w razie potrzeby ordynowali im medykamenty
36
cytuję. z Esculapa.
:)))))
proponuję, żeby kelner leczył gości restauracji, a sklepowa klientow- oczywiscie tylko po przeszkoleniu
Minister zdrowia chce, żeby chorymi dziećmi zajmowali się nauczyciele i w razie potrzeby ordynowali im medykamenty. Ci nie zamierzają brać na siebie takiej odpowiedzialności.
„Jestem nauczycielką, jedno z dzieci w mojej grupie miało niedawno atak padaczkowy, po pobycie w szpitalu lekarz orzekł, że może chodzić do przedszkola. Rodzice przynieśli lek zawierający diazepam w postaci wlewki doodbytniczej, oczekując ode mnie, że w razie ataku podam lek dziecku”– tak swoją historię opisywała wychowawczyni przedszkolna, która szukała porady prawnej w internecie. Jak dodała – choć poinformowała rodziców, że nauczyciele nie mają prawa podawać żadnych leków i w razie czego zadzwoni po pogotowie, jej dyrekcja była innego zdania: przekonywała, że ma obowiązek zrobić dziecku wlew.
Lista problemów
Kłopot w tym, że prostej odpowiedzi nie ma. Choć nauczyciel ma prawo odmówić, to z oficjalnego stanowiska Ministerstwa Zdrowia wynika, że również ma prawo podać leki – jeżeli odbędzie szkolenia, a w pobliżu nie ma pielęgniarki.
Dlatego minister zdrowia chce przygotować szczegółowe przepisy, które będą umożliwiały przejęcie przez nauczycieli opieki nad chorymi dziećmi. Po spełnieniu określonych warunków. Jednym z nich będą szkolenia dotyczące sposobu postępowania wobec uczniów przewlekle chorych lub niepełnosprawnych. Minister proponuje, by przeprowadzał je lekarz podstawowej opieki zdrowotnej oraz pielęgniarka środowiska nauczania i wychowania albo higienistka szkolna. Wytyczne zaś co do sposobu postępowania z dzieckiem przewlekle chorym oraz niepełnosprawnym opracuje warszawski Instytut Matki i Dziecka.
O nowych obowiązkach
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 36 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.