21 letni pacjent pierwszy raz na psych. izbie przyjec
Dyzur. Psychiatryczna izba przyjec. Wczoraj. Godzina 16.00. Dzwoni lekarz rodzinny i prosi o rade w sprawie jej pacjenta, 21 letniego chlopaka, ktory zostal przywieziony przez ojca, poniewaz od kilku dni prawie caly dzien lezy w lozku, nie jest zainteresowany ani jedzeniem, ani piciem ( nie byla to jednak calkowita glodowka). Lekarz rodzinny mowi, ze nie moze w ogole nawiazac kontaktu z pacjentem, ze pacjent wyglada na bardzo smutnego, lekarz uzywa okreslenia stupor, mowi, ze jedyne co udalo sie wyciagnac od pacjenta to: MUSZE TRENOWAC KOSZYKOWKE.
Lekarz rodzinny opowiada, ze w pazdzierniku 2009 pacjent rowniez pokladal sie do lozka, spal wiekszosc dnia, byl ciagle zmeczony, zostal przyjety na oddzial chorob zakaznych, gdzie podejrzewano neuroinfekcje, mial naklucie ledzwiowe, po krotkim pobycie wypisany bez zadnych znalezisk.
Aktualnie lekarz rodzinny nie ma podejrzen, ze stan pacjenta wywolany jest somatyka, pacjent nie zglasza zadnych fizycznych dolegliwosci, w badaniu fizykalnym b.z, badanie neurologiczne nie przeporwadzone przez lekarza rodzinnego, ale zapewnia mnie, ze pacjent jest psychiatryczn.
Ja podejmuje wiec decyzje: Przysylaj pacjenta do nas. Z checia go ocenimi.
Po opisie lekarza rodzinnego mysle o katatonii oraz depresyjnym stuporze. Zadaje pytniae, kiedy mamy sie spodziewac pacjenta. Odpowiedz brzmi: okolo 22.00. Pytam, dlaczego nie za np godzine. BO PACJENT MUSI I CHCE ISC NA TRENING KOSZYKOWKI.
Po tej informacji, mysle sobie, zadna katatonia ani depresyjny stupor. Stawianie diagnoz przez telefon nawet po rozmowie z lekarzem, mija sie z celem, ale mysle ze i tak chlopaka trzeba ocenic, jak przyjedzie na miejsce.
Godzina 22.00. Zjawia sie pacjent z ojcem, w dresie prosto z koszykowki.
Godzina 23.00:
Rozmowa z pacjentem oraz ojcem pacjenta:
Wyglad stosowy do wieku( moze wyglada na kilka lat mniej, poza tym bez odchylen).Pacjent bardzo malomowny, troche sie czerwieni, sprawia wrazenie zawstydzonego, torche sie kreci na krzesle, usmiecha sie niesmialo, czasami robi troche dziwne grymasy( bardzo rzadko, to nie jest cos co sie rzuca w oczy, tak , jakby wyraz zamieszania, zawstydzenia, niezrecznej sytuacji). Unika kontaktu wzrokowego, ma sie wrazenie, ze robi dobra mine do zlej gry, wysila sie zeby wypasc dobrze, ale jednak nie do konca to wychodzi, odpowiada tylko bardzo krotkimi zdaniami, trzeba go wyraznie ciagnac za jezyk, czasami sprawia wrazenie jakby lzy nachodzily mu do oczu, ale za chwile usmiecha sie powierzchownie, po lzach ani sladu, czasami zaczyna miec dziwne strerotypowe ruchy palcami u rak, powtarzajce sie, dosc rytmiczne, ma sie wrazenie jakby nie do konca nad tym panowal, moze nie tyle panowal, co nie zdawal sobie z tego sprawy, ze wlasnie wykreca palce w troche dziwny sposob.
Na
Ten post ma 49 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.